niedziela, 8 lutego 2015

Umarł król, niech żyje król ...

Pożegnanie starego podręcznika było w wspaniałym stylu.
W super miejscówce spotkało się 8 graczy, aby pożegnać stary podręcznik i przywitać dodatek POTOP.
Na polu bitwy spotkały się 2 koronne podjazdy, 1 turecki, 2 szwedzkie i 3 moskiewskie.
Jeden reprezentowałem ja, zgodnie z regulaminem turnieju pierwszą potyczkę graliśmy podjazdem nr 1, potem mieliśmy podać sędziemu, zamiar zmiany rozpiski, a dopiero potem losowaliśmy przeciwnika. Dziwna zasada już nie spotykana na stołach turniejowych, więc zostawiłem grę na jednym typie podjazdu.
Wykorzystałem podjazd podręcznikowy oparty na dragonach polowych, sotni podjazdowej i rajtarach. Resztkę uzupełniały sotnie dzieci bojarskich, w tym 8 dzieci z rohatynami.

Pierwsza bitwa z najmłodszym uczestnikiem turnieju, który grał koronnym podjazdem. Braki w praktyce grania spowodowały, że walka patroli została przez mnie wygrana 9:0. Najsilniejszą jednostką przeciwnika okazali się wołosi, którzy zdjęli mi podstawkę.

Druga bitwa, znowu RON na 10 PS, tym razem trafiłem na wioskę. Walka już była zacięta. Pierwszy błąd przeciwnika, to brak znajomości zasad z obsadzaniem budynków, spowodował, że jego dragonia nie obsadziła w drugiej turze budynku. Zwłoka pozwoliła mi ją obsadzić. Na lewym skrzydle rajtaria złapała pancernych na rozkazie ruch i pogoniła ich, gdzie pieprz rośnie. Później pogoniła dragonów.
Na prawym skrzydle już nie było tak różowo, pierwsza potyczka zakończyła się remisem, ale już druga spowodowała, że zostałem pogoniony. Tu już myślałem, ze jest koniec,ale dobre ostrzały spowodowały zamieszanie w strukturach wroga.

Trzecia bitwa, to walka ze zdrajcą Chowańskim, który pragnął zagarnąć dobra należące do Cara. Furaż ciekawy, w pierwszym bronionym przez sotnie i dzieci z dragonami, drugi oparty na rajtarii i pikinierów.
I tura i błąd przeciwnika wystawia pod muszkiety Majora (Tolbuchina), ginąc zmniejszył szansę ataku. W drugiej turze agresywnie wychodzę do rajtarii zgromadzonej na środku. Pokonuję ją dziećmi bojarskimi i dragonią. Idealne rzuty. Dodatkowo karakol rajtarii podnosi straty wśród sił przeciwnika.
Ostatni szarża na tył mojej sotni podjazdowej, powoduje, że walka kończy się remisem. !!!
Na koniec ginie jeszcze podpułkownik (Douglas) i koniec zabawy.

Turniej wygrany, dodatkowo wylosowałem nagrodę znaczniki Siedmiogrodu i zostałem graczem fair-play.
Dzień sukcesów.
Pierwsza potyczka, kozacy zapędzili się daleko, nie uwzględnili siły dragoni.
Druga bitwa, początek 3 tury: lewe skrzydło planuje wejść na wzgórze, zabranie impetu, środek szarża sotni i dzieci z rohatynami, prawe skrzydło złapanie pancernych
3 bitwa szarża dzieci na rajtarię, dragoni agresywnie ostrzeliwują tył i flankę drugiej rajtarii.
3 bitwa: myślałem, że już jest po sotni, która sprawiła niespodziankę. Dzieci bojarskie, czekają na atak na tyły przeciwnika.

Dania po raz drugi

Dywizja w Holsztynie (1657) Słuchając "Hardę" Elżbiety Cherezińskiej przypomniałem sobie o Danii i czas na kolejny wpis na blogu...