II bitwa dywizyjna z RON’em – nie wybraliśmy rzeki – tylko bagno i
płotek. Zostawiliśmy 2 miejsca do przejścia dla sił Koronnych po obu
flankach. Szkoda, że brakło czasu, a mogło być ciekawie. Początek
należał do nas chociaż najgorsze, że efekt panika wpadł na pułk lekki,
który chcieliśmy zmiażdżyć naszymi Tatarami. Mogło być gorzej, gdyby
wpadł na regiment piechoty

Ciekawe zagranie sędziów – jednostki kawalerii nie wycofują się gdy
dostaną panikę, po moim proteście, uznali moje argumenty. Podobno ma być
to zmienione. Pułk lekki nam się wycofał, nasze plany uległy zmianie. W
następnej turze mieliśmy szansę zabrać kopie husarii, ryzykowaliśmy, że
stracimy Tatarów, podjęliśmy ryzyko – kopie zabraliśmy, ale pułk
przestał istnieć. Na drugim skrzydle dzięki zasadzce obsadziliśmy
cerkiew i spowodowaliśmy, że artyleria musiała strzelać do niej, a nie
do naszych dział. Centrum obroniło się dzięki doskonałej postawie pułku
sołdackiego oraz artylerii. Tu dałem ciał, gdyż mogłem zaryzykować
szarże rajtarów, którzy mieli przeciw działać ruchom pancernym Ron’u.
Gra zakończyła się z powodu braku czasu. Myślę, że Adam miał duże szanse
na zwycięstwo, za słabo obsadziliśmy zagajnik w centrum, a po drugie
prawe skrzydło było bronione przez mizerne siły. Lewe skrzydło było
nasze, brak jakichkolwiek szans na realizacje zadań.
Poniżej kilka fotek:
Po wystawieniu zwiadu ( w głebi przy nas zadanie nasze wzgórze do opanowania), w centrum zagajnik jako wysunięta placówka.
Siły RON' u - na pierwszym planie pułk doborowy
Przed pierwszą turą
II tura wygonienie z wioski sił pułku lekkiego
II tura wystawienie zasadzki - idealny pomysł Krzyśka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz